Po nieudanym Call of Juarez: The Cartel nowej gry Techlandu spodziewałem się z pewnymi obawami. Jednak na osłodę działało na mnie to, że seria wraca do korzeni i znowu celuje w klimaty Dzikiego Zachodu, czyli tego z czego wyrosła. Od razu chciałbym zacząć z grubej rury: Gunslinger to gra, która potwierdza to, że Techland potrafi tworzyć gry, od których jest się ciężko oderwać. Call od Juarez zachwyca juz od pierwszych minut.

Głównym bohaterem jest Silas Greaves, który jak przystało na prawdziwego kowboja, miał niejeden pojedynek na rewolwery za sobą oraz wpadał kilka razy w nieliche tarapaty. Odwiedza on pewną karczmę, w której zaczyna snuć opowieść swojego życia. Karczma oczywiście nie jest pusta, a jego audytorium zostaje: pewne młoda dama, młodzi chłopcy i barman Ben. Pomysł twórców na prowadzenie narracji był nie byle jaki, bo słuchając historii Silasa jesteśmy jednocześnie nim samym, w ogniu wydarzeń. A więc można mocno wchłonąć w opowiadaną historię, w której nie brakuje heroicznych czynów naszego bohatera oraz znanych postaci z westernów, takich jak choćby i nawet Jessie James czy Johnny Ringo.

call-of-juarez-2-fps

Ogniwem rozgrywki, dzięki któremu z grą ciężko się rozstać jest soczyste strzelanie. Bronie niemal jakby czuło się w ręku. Szczególnie spodobało mi się przeładowywanie pukawek, dzięki czemu można było poczuć się jak prawdziwy kowboj. Chowanie się za przeszkodami i strzelania do wrogów to główna oś rozgrywki. Co jakiś czas czeka walka z bossem oraz pojedynek na rewolwery, który może sprawić wiele trudności, jeżeli chcemy, aby przebiegał honorowo.

Silas nie jest byle jakim tam kowbojem i potrafi wejść w tryb spowolnienia, dzięki któremu jest o wiele groźniejszy(czyt: zadaje więcej obrażeń). Prócz tego, nie wiadomo jakim cudem, Silas wie, która kulka ma go wykończyć i dzięki temu gracz może ją ominąć zyskując tym samym czas na wykończenie natarczywego oponenta.

gry-akcji-fps-techland

Jak na grę FPS, długość rozgrywki jest zadowalająca i pozwala na około od 10 do 12 godzin zabawy w zależności od tego, na jakim gramy poziomie. Bowiem początkowo mamy dwa poziomy trudności, po przejściu kampanii odblokowuje się ostatni- najtrudniejszy. Call of Juarez Gunslinger to solidna i dobra porcja soczystego strzelania, która powinna zadowolić każdego fana gatunku jak i niedzielnego gracza.