Gier FPS o II wojnie światowej powstało już od groma, od pamiętnych czasów pierwszych części Call of Duty i Medal of Honor do dzisiejszych czasów powstało kilka lepszych i gorszych tytułów. W mojej subiektywnej ocenie uważam, że tych słabszych było zdecydowanie więcej. Niestety, polsko-brytyjska gra naszego rodzimego studia CI Games także zalicza się do tego koszyka. Nie jest to produkcja, która zachwyca, w żadnym wypadku nie spełnia moich oczekiwań. Mimo tego jednak, że jest to przeciętna gra o II wojnie światowej, to przyznam, że jest przynajmniej poprawną strzelanką. Zaraz wyjaśnię dokładnie o co mi chodzi.

Grając w Enemy Front cały czas czułem się jak w innej grze, a przecież grałem w Enemy Front. Ta gra bez przerwy przypominała mi tytuły, w które kiedyś grałem: Call od Duty, Medal of Honor, Sniper Elite, Wilczy Szaniec(tak, wiem porównywanie Enemy Front z Wilczym Szańcem jest dość ryzykowne, ale cóż poradzę na odczucia). To pokazuję skalę tego, jak CI Games sklonowało i skopiowało znane pomysły z innych gier i dało je do swojego własnego projektu. Teraz pytanie czy wyszło to grze na plus, czy na minus? Wydaje mi się, że nie jest to minus jeżeli gra chce być jedynie przeciętna lub poprawna, jednak jeżeli panowie ze studia chcieliby zaimponować graczom powinni bardziej postarać się o oryginalność swojego produktu. To takie moje gorące przemyślenia.

Powstanie warszawskie w stylu amerykańskim

Nadszedł czas na fakty, co dokładnie prezentuje nam Enemy Front. Wyżej wspomniana II wojna światowa, powstanie warszawskie, ale nie tylko, jednak powstanie stanowi tu klucz do fabuły. Główny bohater, amerykański korespondent Robert Hawkins znajduje się w samym sercu piekła powstania warszawskiego. Działa on z polskim ruchem oporu przeciw nazistom na przedmieściach Warszawy. Prócz wątku przewodzącego, którym są walki w Warszawie są także misje we Francji, Norwegii czy w Niemczech. Nasz bohater m.in. sabotuje niemiecką fabrykę rakiet V2, przekrada się nocą do niemieckiego obozu lub prowadzi różne akcje dywersyjne(czyt. wysadzanie mostu w powietrze). Szczególnie w pamięci zapadła mi misja, która przywodziła mi na myśl kultową zarówno książkę jak i film – „Tylko dla orłów„. Jednak nie znaczy to, że wszytskie misje trzymają równy poziom. Brakuje w nich wyjątkowości i urozmaicenia. Pomimo, iż panowie z CI Games skopiowali kilka dobrych pomysłów, to w tej sferze zawiedli. Bardzo często w misjach nie podobało mi się to, że działaliśmy samotnie. Hawkins ma wielu pomocników podczas misji, lecz w większości z nich musimy stawać w szranki z nazistami osamotnieni, co czyni z nas herosa, któremu niestraszna żadna grubsza jatka. Momentami czułem się jak nieustraszony Rambo, co zupełnie niszczy klimat wojny ciężkiej, trudnej i męczącej. Gdy przeszedłem misję nie czułem, że coś wygrałem ogromnym wysiłkiem, tylko wziąłem sobie zwycięstwo. Tak po prostu. Trzeba by jeszcze powiedzieć, że w pewnych momentach gry jesteśmy postawieni przed dokonaniem wyboru, np. broni, sposobu przejścia etapu gry. Jednak takich chwil jest mało i nie mają one żadnych późniejszych większych konsekwencji. 

kozera-enemy-front-fabula

Monotonia ale… satysfakcjonująca

O rozgrywce słów kilka. Możemy przechodzić misje na dwa sposoby: klasycznie(strzelając do wszystkich i wszystkiego co się rusza) lub po cichu w tzw. trybie stealth, ale moje pytanie, po co? Po co pozbawiać się tego, co w Enemy Front jest zdecydowanie najlepsze, czyli strzelanie. I nie chodzi mi najlepsze z pośród innych podobnych strzelanek, lecz najlepsze w ogóle w tej grze. Jest to prawdziwa frajda. Pod tym względem Enemy Front nie odstaje, ale trzyma równy poziom. Mniej cierpliwych, monotonia ciągłego strzelania może wpędzić do grobu, ale ja bawiłem się świetnie. Niestety, nie ma co liczyć na jakiekolwiek urozmaicenie rozgrywki. Tylko strzelamy, od czasu do czasy podłożymy jakiś ładunek, porzucamy trochę granatów, koktajli Molotova i to wszystko. Wracając do trybu stealth, najważniejsze jest to, że jakoś tam działa i rzeczywiście możemy się przekraść niezauważonym pośród wrogich żołnierzy. Możemy oznaczyć wrogów lornetką, dzięki czemu ukaże się nad ich głowami znaczek, w ten sposób będziemy znali miejsce ich pobytu. Co więcej, ciała zlikwidowanych żołnierzy możemy wziąć na ramię i ukryć w kącie. No i oczywiście ciemność jest naszym przyjacielem. A na interfejsie gry widnieje czuły wskaźnik, który pokazuje nam jak wrogowie nas widzą. To wszystko działa! Tylko jak wspominałem wcześniej, nie chciało mi się tak grać. W kolejnych nowych misjach będziemy mogli korzystać z nowych broni, jednak nie ma tu mowy o wprowadzaniu nowego contentu wraz z postępem gry, co bardzo smuci, gdyż wydaje mi się, że to poważny błąd, w poważnych produkcjach nie powinien mieć miejsca. 

enemy-front-karabin-snajperski

Bronie – dobra robota

Teraz trochę o broniach. Zwracając uwagę na długość gry wydaje mi się, że jest ich wystarczająca ilość i nie potrzeba więcej. Widać, że twórcy dołożyli wszelkich starań, aby dokładnie je odwzorować. Bronie są szczegółowe i wdać przywiązanie do detalu. Podobał mi się moment przeładowanie każdej z broni, odgłos i animacja samego strzału zarówno mojego jak i wroga. Jednak jest jedno ale… które lekko niszczyło realizm, a mianowicie odrzut każdej z broni i tor lotu pocisku, szczególnie po wystrzale z broni snajperskiej. Nie ma tego, w związku z czym strzelanie było zbyt łatwe, nie sprawiało wyzwania, lecz cały czas było przyjemne.

celowanie-w-enemy-front

Technologia na medal

No i nareszcie trochę słów o grafice. Za to należy się najwięcej pochwał autorom gry. Mówiąc o grafice mam na myśli samą technologią, szatę artystyczną odłożyłbym na chwilą na bok. Enemy Front korzysta z uznanego silnika CryEngine 3, który robi kolosalne wrażenie. Twórcy wykorzystali jego potencjał i włożyli do gry wiele parametrów graficznych, z których jeśli tylko mamy dobry komputer, możemy skorzystać. Technologia sprawia, że gra wygląda wyjątkowo, niczym gra z najwyższej półki gier AAA. Animacje wybuchów, strzałów, padających ciał, z których leje się ogromna ilość krwi zwiększa jednocześnie realizm i klimat, lecz atak klonów go niszczy. Żołnierzy z tą samą twarzą widziałem naprawdę wiele razy. Następnie mamy różnorodne lokacje, które dają nam minimalną wolność. Budynki i przedmioty poustawiane są na mapach w sposób swoistego „labiryntu”, tak, abyśmy zawsze mogli schować się za osłonę. Praktycznie nie ma szans na to, abyśmy zapamiętali jakąś z tych lokacji na dłużej, bo tak jak wspominałem wcześniej, nie ma w nich nic szczególnego. Nic się z nimi nie wiąże, co byśmy mogli pozostawić w pamięci. Przykładem ideału jest dla mnie wciąż misja w kopalni Workuta czy misja snajperska niedaleko Prypeci w Call of Duty Modern Warfare. W Enemy Front każdą mapę zwiedzamy w szybki sposób, lecz niejednokrotnie zdarzył mi się moment, abym stanął w miejscu i podziwiał niektóre widoki i krajobrazy.

mp40-enemy-front-poland

Dźwięk

Jeżeli chodzi o dźwięki to momentami zdarzały się błędy w stylu: głos bohatera na otwartym powietrzu brzmiał jak echo w zamkniętym pomieszczeniu. Prócz tego grając słyszymy nieraz głosy niemieckich żołnierzy, których słyszymy jakby byli blisko, a są daleko. Jednak większych problemów z dźwiękiem nie zauważyłem. Nie gram na słuchawkach, więc nie mogę więcej powiedzieć o odgłosach. Grając, dźwięk rozchodził się po całym pokoju. 

Enemy Front –  mamy swoje własne Call of Duty

Słowem zakończenia uważam, że Enemy Front należy się tytuł „polskiego Call of Duty„. Pokazana wojna zdecydowanie wygląda bardziej w stylu amerykańskim niż naszym polskim. Mam wrażenie, że produkcja adresowana jest do niedzielnego gracza niż wyjadacza strzelanek, więc ci drudzy mogą czuć ogromny niesmak, ale i tak będą się dobrze bawić, tak samo jak ci pierwsi. Ja raczej zaliczam się do tych drugich, więc mi Enemy Front mimo wielu niedociągnięć i niedopasowań przypadł do gustu w sposób średni. Ciężko oceniać gry, gdy ma się tak mieszane uczucia, szczególnie przez wzgląd na rodzimą firmę i jej rozwój, której dobrze życzę. Myślę, że Enemy Front może być dla CI Games dobrym wstępem do czegoś lepszego.    

 

Ocena
Parametr Ocena (w skali 10)
Grafika 8
Dźwięk 7
Grywalność 7
Żywotność 6
Oryginalność 3
Fabuła 4
Suma 35
końcowa ocena 58%