Jest to jedna z moich ulubionych gier FPS o II wojnie światowej. Recenzując RO:HoS skupię się na trybie wieloosobowym, gdyż to na nim twórcy skoncentrowali swoją główną uwagę. Single Player w tej grze jest zrobiony po macoszemu, warto zagrać żeby zaznajomić się z grą. RO:HoS posiada samouczek, jednak żeby grę ogarnąć w pełni (czyt. tak, aby przyjemnie się grało) trzeba poświęcić niemało czasu, tym bardziej że jesteśmy przyzwyczajeni do szybkiego grania, jakie serwuje nam Call of Duty czy Battlefield. Na grę czekałem z niecierpliwieniem i jestem zadowolony z zakupu, bo dostałem produkt jaki sobie wyobrażałem. Na swoim steamowym liczniku mam już przekroczone 300h i jestem z tego zadowolony, a jak.

Za grę odpowiedzialne jest studio Tripwire Interactive, które swój chrzest przeszło zgodnie z powstaniem pierwszej części RO: Ostfront 41-45. Już wtedy projekt zyskał uznanie wielu fanów. Druga część z dopiskiem „hereos of stalingrad” miała premierę na jesieni 2011 roku. Premiera nie obyła się bez usterek, gdyż gra wyszła niedopracowana, lecz twórcy szybko zadziałali i nie długo potem wydawali patche, które znacząco poprawiły wydajność i jakość gry. W tym momencie mamy już na rynku samodzielny dodatek do gry posługujący się tytuł‚em „Rising Storm”. Nie grałem, choć mam zamiar. Dodatek tym razem zabiera nas w realia konfliktu USA z Japonią podczas II wojny światowej.

Ach ten Stalingrad…

Tłem gry jest front wschodni i bitwa pod Stalingradem. Walczymy(jak się można domyślić)w Stalingradzie, choć jedna mapa obejmowała wieś nieopodal miasta, a i zdarzyła się mapa tylko dla czołgów, gdzie walka toczyła się na lotnisku w Gumraku. Wśród innych miejsc mamy: baraki, Kurhan Mamaja, słynny Dom Pawłowa, zabudowania mieszkalne czy ogromną fabrykę. Nie dam sobie ręki uciąć czy wszystkie te obiekty są dokładnie odwzorowane, ale wiem, że niektóre na pewno. Grając w gry drugowojenne zawsze staram się wtopić w skórę kompana, którym podążam. Po grze w „Czerwoną Orkiestrę” mogę stwierdzić, że im gra jest bardziej realistyczna, tym lepiej można wczuć się w wojnę. Wygląd map pomaga w odbiorze tego realnego teatru wojny. Słowo- realizm, można by właściwie uznać za synonim gry. Realistyczny jest model postrzału, jeśli dostaniesz w rękę to rzeczywiście dostaniesz w rękę, jeśli dostaniesz w głowę to rzeczywiście w nią dostaniesz i nie żyjesz. (Ciekawostka! Jeśli dostaniesz w przyrodzenie to tam rzeczywiście też oberwiesz.) Obecnie gra oferuje sporą ilość map, a to dzięki narzędziom moderskim, które zostały udostępnione dla graczy. Poziom szczegółów na mapach oryginalnych jest nieporównywalnie większy niż w mapach zrobionych przez użytkowników. Dobrze są dopasowane co do wielkości, na pewno nie dojdzie do takiej sytuacji, że wróg zastrzeli nas niespodziewanie za strony, z której go nie oczekujemy, chyba że się źle ustawimy. Tutaj wiadomo skąd przyjdzie natarcie wroga, dlatego walka czasami może wydawać się schematyczna. Mapy te są bardzo dobrze zaprojektowane. Są miejsca, z których możemy oflankować wroga lub takie, z których można prowadzić ciągły ogień i utrzymywać pozycję. Nieraz w ogniu walki możemy posłużyć się taktyką zbliżenia do pozycji wroga przez przemierzanie okopów, a jak jeszcze będziemy z grupką walecznych graczy można przeprowadzić skuteczny atak.

rozgrywka w red orchestra heroes of stalingrad

Dowódcy to prawdziwy skarb… jeśli dobrze dowodzą

Zwycięstwo drużyny zależy przed wszystkim od… drużyny. Taktyka szalonej szarży się nie sprawdzi. W zasadzie dużo zależy od tego jak każdy z żołnierzy wywiąże się ze swych zadań, gdyż mamy kilka klas. Są to żołnierze walczący w zwarciu z pistoletami maszynowymi, piechurzy z karabinami jednostrzałowymi, starsi żołnierze(ich zadanie na polu walki jest minimalne, gdyż różnią się jedynie od innych klas rodzajem broni), żołnierze z karabinami maszynowymi, dowódcy drużyn, snajperzy i dowódca. Trzeba powiedzieć, że kluczową rolę pełni dowódca, gdyż może przywołać ostrzał z artylerii, natychmiast odrodzić czekających na respawn żołnierzy czy zarządzić zwiad lotniczy. Jeśli dowódca źle oznaczy pole ostrzału artyleryjskiego może to doprowadzić do dużych strat, co podczas rozgrywki zdarza się dosyć często, no ale wszystko zależy od ogarniętego składu. Skuteczny atak zależy od dobrego timingu. Można sobie wyobrazić, że samotny atak na całą masę czatujących wrogów jest totalną głupotą, dlatego ważne, aby czasami słuchać, co zarządzają dowódcy poszczególnych drużyn. Maja oni w swoim ekwipunku granaty dymne, które pełnią niebagatelną rolę. Prócz tego dowódcy drużyn mogą oznaczyć pole ostrzału artyleryjskiego dla głównego dowódcy i dzięki temu ten nie musi się wystawiać się na ostrzał. Dobre ich wykorzystanie może czasami przesądzić o zdobyciu punktu zbornego. No i mamy jeszcze czołgi, które stanowią bardzo skuteczną siłę ognia. Dobrze jeśli prowadzący czołg potrafi się dogadać ze strzelającym, a to czasami stanowi problem, dlatego najlepiej brać czołg na własność, a co! Tanków nie ma dostępnych na wszystkich mapach.

Efekt wybuchu w Red Orchestra 2

Raj dla kamperów.

Red Orchestra Heroes of Stalingrad to gra przeurocza. Najbardziej podoba mi się to jak potrafi wciągnąć gracza w rozgrywkę. Niestety, to gra nie dla każdego. Zwolennik szybkich FPS-ów będzie zawiedziony. Akcja dzieje się tu powoli i spokojnie. Często jest tak, że musimy ślęczeć w jednym miejscu i po prostu czatować na naszego wroga. Na szczególną uwagę zasługuje doskonały balans między wszystkimi klasami. Nie ma tu lepszych lub gorszych, każdy ma jakieś zadanie na polu walki i musi się z niego wywiązać. Wpływa na to brak skomplikowanego sytemu perków czy brak dodatkowych umiejętności dla klas. Nie oznacza to, że w grze nie ma takiego systemu, jest on jednak bardzo ograniczony. Są to na przykład takie bonusy jak odblokowanie nowej broni czy lepsza umiejętność strzelania z broni, którą najwięcej gramy. Jednak to się nie liczy, największym uznaniem na polu bitwy gracz będzie się cieszył z odznaczenia dla bohatera, które pojawia się obok naszego nicku, jednak trzeba NAPRAWDĘ dużo się nagrać, aby je zdobyć. Jedno jest pewne- szacunek na polu walki gwarantowany.

Mało pisałem o efektach graficznych, dlatego że mam leciwego blaszaka, dlatego jak was ciekawi to sprawdźcie w Internecie. Ogólny wygląd artystyczny map, animacji i żołnierzy bardzo mi się podoba i jak pisałem wcześniej, sprawia wrażenie uczestnictwa w prawdziwej wojnie. Miło patrzeć na wszystkie wybuchy od artylerii czy wybuchy granatu, a jeszcze ciekawiej jest kiedy atakujesz szarżą z innymi i widzisz jak twoi rówieśnicy padają, a ty dzielnie pniesz się do przodu. To jest to czego chciałem w grach o II wojnie światowej.