Gra Sleeping Dogs miała premierę w Polsce 17 sierpnia. W sam raz na recenzję, jako że ze względu na okres wakacji gra mogła u wielu przejść bez echa. Sleeping Dogs to gra sandboxowa, czyli w skrócie jest to gatunek, w którym mamy pełno swobody, otwarty świat i rozległe tereny. Gra odznacza się wysokim poziomem wykonania, nie ma tutaj bezmyślnie kopiowanych elementów z innych gier tego typu. Twórcy postarali się i urozmaicili rozgrywkę dodając pełno detali, co czyni Sleeping Dogs bardziej unikatowym tworem. Pod wieloma względami dorównuje nawet kultowemu Grand Theft Auto, ale zacznijmy od początku.

Głównym bohaterem Sleeping Dogs jest Wei Shen. Jest on gliną walczącym z przestępczością zorganizowaną. Zostaje przydzielony do tajnej operacji infiltracji gangu Sun On Yee. Zadanie nie jest łatwe, a w dodatku agenci federalni współpracujący z bohaterem okazują się być mało pomocni w osiągnięciu celu. Korzystne dla bohatera okażą się dawne znajomości z lokalnym przestępcą, który pomoże mu wejść w struktury gangu. Od początku jesteśmy rzuceni w wir walki. Oczywiście mamy tu samouczek, który czytelnie wprowadza we wszystkie niuanse gry. Pod względem sterowania Sleeping Dogs nie jest specjalnie skomplikowane, a wszystkiego idzie połapać się po 1-3 godzinach gry. Występuje tu masa interesujących, zapadających na długo w pamięci postaci. Scenariusz to  wyjątkowy atut tej produkcji. Pełno tu nieprzewidywalnych zwrotów akcji i klimatycznych „cut scen”. Jest to element gry, który po przejściu rozgrywki na długo zapadnie w naszych głowach.

Wędrujemy po Hongkongu, który został wykonany w kapitalny sposób. W porównaniu do Liberty City czy Empire Bay z konkurencyjnych tytułów, wypada rewelacyjnie. Jest niezwykle urokliwy i szczegółowy. Nie spotkałem podczas rozgrywki podobnie wyglądających miejsc. Miasto podzielone jest na 4 dystrykty. Każdy z nich wygląda inaczej, wprowadza nas w inny klimat, dzięki temu nie czujemy znużenia ciągłym eksplorowaniem. Bowiem zwiedzenie całej metropolii jest niesłychanie fascynujące i zabiera dużo czasu. Pełno jest bohaterów niezależnych, od których dostajemy zadania do wykonania, które dzielą się na kilka rodzajów. Raz pracujemy dla gościa kradnąc dla niego auta, innym razem likwidujemy niebezpiecznych rabusiów lub rywalizujemy z konkurencyjną agencją ochrony o wpływy w mieście. W Sleeping Dogs znalazło się również miejsca na kilka mini gierek jak na przykład śpiewanie karaoke czy gra w karty. Jak to w grze sandboksowej bywa na mapie nie brakuje „znajdziek”. Aby otrzymać czasowe bonusy do statystyk warto często korzystać ze sklepów spożywczych, restauracji lub budek z chińskim żarciem. Generalnie jest masa roboty. W grze mamy szeroki zakres pojazdów. Prowadzenie jest dosyć przyjemnie, bo auta szybko przyśpieszają do maksymalnych prędkości. Oczywiście trzeba pamiętać o ruchu lewostronnym, o czym wiele razy można zapomnieć. Niewygodnie prowadziło mi się jedynie motory, które według mnie za ostro skręcają(taka mała dygresja).

Gra jest mocno rozbudowana i oprócz różnorodnych questów oferuje słusznej długości główny wątek gry. Walka to kolejna silna strona Sleeping Dogs. Wykonana w stylu komputerowego Batmana, wzbogacona o multum smaczków(złamanie ręki/nogi, wykończenie przeciwnika w efektowny sposób). Sceny pościgów i strzelanin wykonane są z niezwykłą starannością. Można wychylać się z pojazdu i strzelać, a nawet skakać z pojazdu, który aktualnie prowadzimy, na drugi. Niestety, autorzy nie dołożyli starań do systemu osłon, który działa marnie. Możemy zapomnieć o płynnym przechodzeniu z jednej osłony na drugą. W grze jest radio z kilkoma stacjami, jest w czym wybierać. W pojazdach spędza się sporą ilość czasu, więc słyszymy je dosyć często.

Krótko podsumowując: jeśli uwielbiacie sandboxy i gry takie jak GTA, Mafia czy Saint’s Row to Sleeping Dogs jest dla was obowiązkowy. Nie ma mowy o nudzie. Poziom trudności jest dobrze wyważony także gra nikomu nie powinna sprawić większych problemów. Sleeping Dogs to intrygująca historia i niezapomniane sceny bijatyk i pościgów niczym z amerykańskich filmów. Warto tego zakosztować i poczuć się jak Bruce Lee.

+ urokliwy Hong Kong
+ pociągająca fabuła
+ efektowna i emocjonująca walka
+ intuicyjne sterowanie

– marny system osłon
– grafika pod względem technologicznym nie zachwyca

Ocena: 4,5/5