Ostatnio grałem w ciekawego shootera i myślę, że wielu mógłby zainteresować. Postaram się opisać to, co najbardziej mnie ujęło i to, co jest najbardziej istotne. Jestem świadom, że dla niedzielnych graczy ta gra może się wydawać równa Call of Duty lub nowemu Medal of Honor, a dla innych wyjadaczy jakąś zwykłą sztampową produkcją. Ja wyrażę jednak moje własne, samodzielne zdanie.

Za grę odpowiada studio Yager Development, znane przede wszystkim z futurystycznej gry o nazwie Yager. W założeniach twórców, Spec Ops: The Line miało być dynamiczną grą akcji TPP z moralnymi dylematami i nienaganną fabułą. Po przejściu tej gry mogę stwierdzić, że ten cel nie do końca się udał. Pierwsze minuty w Dubaju były ekscytujące, ale im dalej tym nie najlepiej. Brakuje tu świeżego powiewu, czegoś innowacyjnego w gatunku FPS.

Byle do przodu

Scenariusz jest bardzo tajemniczy i zagadkowy, przepełniony wieloma nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Zdołał utrzymać mnie w ciekawości do końca gry. Choć grając cały czas czułem deja vu. Znów mamy grupkę bohaterów, w tym przypadku komandosów, trochę przypominających tych mięśniaków z Gears of War, niekończące się hordy przeciwników i wojnę, w której każdy może być twoim wrogiem. Głośno zapowiadane podejmowanie trudnych decyzji, które by miały daleko idące konsekwencje, chyba nie wypaliło, bo nawet ich nie poczułem. Mimo wszystko fabułę w tej grze da się przełknąć, bo za bardzo nie odstaje od gier AAA. Gra utrzymuje stały poziom do końca gry odpowiednio serwując nam spokojniejsze fragmenty by nagle zaskoczyć nas czymś nieoczekiwanym. Ogólnie fabuła w grze jest dobra, lecz sposób jej opowiadania mało ciekawy.  

Porządna młócka

Jak się jednak wejdzie w ten trans rytmicznego pokonywania przeciwników to gra staje się przyjemna, ale nie oszałamiająca, ogólnie mało rozbudowana. Strzelamy, przechodzimy zwinnie od jednej przeszkody do drugiej, znów strzelamy, flankujemy wroga i tak bez końca… Szczególnie podobały mi się momenty, w których na polu walki pojawiała się burza piaskowa. Zwiększało to poziom trudności i dawało wiele frajdy. Nie przypominam sobie gry, w której musielibyśmy walczyć w kompletnej zawierusze. Są też momenty, w których ster przejmuje komputer, a my tylko celujemy i strzelamy, takie chwile są widowiskowe, ale… to już widzieliśmy. Brak oryginalności rzuca się na każdym kroku. Trudny moment w grze może nas odwieść od grania, dlatego zalecałbym cierpliwość w takich momentach. Czasami wrogów potrafi być naprawdę dużo, a żeby nie było łatwo to są oni zróżnicowani na kilka typowych klas.

Piękny Dubaj 

Design poziomów nie jest rozbudowany i różnorodny. Non stop poruszamy się po podobnych lokacjach, co nie koniecznie musie być tutaj minusem. Gracz nie może się swobodnie poruszać, tylko przechodzi z jednego pola walki na drugi. Wizualnie wszystko wygląda pięknie. Odpowiednie buduje klimat. Nie raz zapatrzyłem się na wielkie drapacze chmur, piaszczyste wydmy, czy wraki samochodów porozrzucane w wielkim nieładzie. Przemierzanie kolejnych etapów może być po jakimś czasie nużące i wtórne. Mało urozmaicone otoczenie nie rzuca się tak bardzo na początku gry, ale później już nie robi wielkiego wrażenia. 


Podsumowując

Wydaje mi się, że może być to porządny shooter, lecz brakuje mu paru szlifów i dopracowania. Bawiłem się nieźle. Jednak nie wiem czy ten tytuł zapamiętam na dłużej.  Spec Ops: The Line nie wprowadziło ogromnej konkurencji w grach FPS, przedstawia stały poziom. Gra polecam, ale w cenie promocyjnej.  Mam nadzieję, że komuś spodoba się moja recenzja.

Piszcie w komentarzach jakie jest wasze zdanie na temat tej gry.

+grafika
+muzyka
+klimat
+Dubaj

+/- fabuła

-monotonia walk
-mało rozbudowane potyczki
-bez rewolucji

Ocena: 3,5/5